Historia pierwszego udanego przeszczepu serca w Polsce to nie tylko data z medycznego kalendarza, ale też opowieść o tym, jak kardiochirurgia zaczęła realnie wygrywać z niewydolnością serca, która wcześniej oznaczała szybkie pogorszenie stanu chorego. To właśnie pierwszy przeszczep serca w Polsce otworzył drogę do programu, który dziś ratuje pacjentów w najlepszych ośrodkach kardiochirurgicznych. Gdy patrzę na tę historię, widzę nie jeden spektakularny zabieg, lecz całą zmianę myślenia o leczeniu, kwalifikacji i opiece pooperacyjnej.
Zabrzański zabieg z 1985 roku otworzył nowy rozdział w leczeniu serca
- 5 listopada 1985 roku w Zabrzu wykonano pierwszą w Polsce udaną transplantację serca.
- Zabieg przeprowadził zespół kierowany przez prof. Zbigniewa Religę.
- Wcześniejsza, pionierska próba odbyła się w 1969 roku w Łodzi i nie zakończyła się sukcesem klinicznym.
- Sam zabieg w 1985 roku był sukcesem technicznym, ale pacjent zmarł później z powodu powikłań.
- Najważniejsza lekcja z tej historii jest prosta: transplantacja serca to nie jednorazowy gest, lecz cały system kwalifikacji, operacji i długiej opieki.
Od łódzkiej próby do zabrzańskiego przełomu
Pierwsza polska próba przeszczepienia serca odbyła się 4 stycznia 1969 roku w Łodzi. Zespół prof. Jana Molla wszedł wtedy w obszar, który w Polsce dopiero się rodził: trzeba było ogarnąć nie tylko samą operację, lecz także przygotowanie biorcy, pobranie narządu, anestezję i opiekę po zabiegu. Klinicznie była to próba nieudana, ale historycznie nie była porażką. W medycynie pionierskie niepowodzenie często staje się pierwszą lekcją organizacji całej dziedziny.
Między Łodzią a Zabrzem minęło 16 lat. To dużo, ale w transplantologii ten czas nie oznaczał stagnacji. W tym okresie rozwijała się kardiochirurgia, dopracowywano leczenie pooperacyjne, rosło znaczenie immunosupresji, czyli leków hamujących reakcję obronną organizmu wobec nowego narządu. Ja czytam ten etap jako mozolne budowanie zaplecza, bez którego sam przełom z 1985 roku nie miałby szans się wydarzyć.
| Rok | Miejsce | Wydarzenie | Znaczenie |
|---|---|---|---|
| 1969 | Łódź | Pierwsza próba przeszczepu serca w Polsce | Start polskiej transplantologii serca, choć bez klinicznego powodzenia |
| 1985 | Zabrze | Pierwsza udana transplantacja serca w Polsce | Dowód, że zabieg można wykonać skutecznie w polskich warunkach |
Właśnie dlatego historia polskiego przeszczepiania serca nie zaczyna się od triumfu, lecz od cierpliwego budowania doświadczenia. I to prowadzi wprost do dnia, który na trwałe zapisał się w medycynie kraju.

Co wydarzyło się 5 listopada 1985 roku w Zabrzu
5 listopada 1985 roku w ówczesnym Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu zespół prof. Zbigniewa Religi wykonał pierwszą w Polsce udaną transplantację serca. W skład tego środowiska wchodzili m.in. Andrzej Bochenek i Marian Zembala, czyli lekarze, którzy współtworzyli późniejszą renomę zabrzańskiej kardiochirurgii. Biorcą był 62-letni pacjent, a sam zabieg miał znaczenie znacznie większe niż zwykła operacja o wysokim stopniu trudności.
Najważniejsze jest to, że serce podjęło pracę. W realiach tamtej epoki to był moment przełomowy, bo techniczny sukces transplantacji oznaczał, że polski zespół potrafił wejść na poziom, który wcześniej wydawał się zarezerwowany dla najbardziej zaawansowanych ośrodków na świecie. Pacjent zmarł później z powodu sepsy, ale z perspektywy historii medycyny nie przekreśla to wartości zabiegu. W transplantologii pierwszy sukces często oznacza nie długie przeżycie, lecz dowód, że bariera została realnie przełamana.
Medyczny sens tego wydarzenia nie polegał więc tylko na wykonaniu jednej operacji. Chodziło o potwierdzenie, że zespół, sprzęt, organizacja i opieka okołooperacyjna mogą zadziałać razem na poziomie, który otwiera drogę kolejnym pacjentom. To właśnie ten moment sprawił, że transplantacja serca przestała być w Polsce teorią, a stała się praktyką.
Skoro zabrzański zabieg okazał się możliwy, pojawiło się ważniejsze pytanie: co właściwie zmienił dla całej polskiej kardiochirurgii?
Dlaczego ta operacja była przełomem, a nie tylko jedną głośną historią
Ja traktuję operację z 1985 roku jako punkt zwrotny nie dlatego, że była medialna, lecz dlatego, że zmieniła standard myślenia o leczeniu skrajnej niewydolności serca. Od tego momentu transplantacja przestała być czymś „niemożliwym”, a zaczęła być jednym z filarów nowoczesnej kardiochirurgii. To przesunięcie jest ważniejsze niż sama legenda wokół nazwiska operatora.
- Wymusiła lepszą organizację pobrania i transportu narządów.
- Przyspieszyła rozwój intensywnej terapii oraz leczenia po transplantacji.
- Wzmocniła zaufanie pacjentów do transplantologii i pobierania narządów od zmarłych dawców.
- Pokazała, że polski ośrodek może prowadzić program leczenia najtrudniejszych przypadków sercowych.
W kolejnych latach efekty tego przełomu stały się bardzo konkretne. Dobrym przykładem jest Tadeusz Żytkiewicz, który po późniejszym przeszczepie żył z nowym sercem przez 30 lat. Taki wynik pokazuje, że transplantacja nie kończy się na sali operacyjnej; jej prawdziwa wartość ujawnia się dopiero w długim życiu po zabiegu. I właśnie dlatego warto zobaczyć, jak wygląda to leczenie dziś.
Jak wygląda transplantacja serca dziś
Obecnie transplantacja serca jest procedurą znacznie bardziej uporządkowaną niż w latach 80., ale nadal pozostaje leczeniem dla bardzo wąskiej grupy pacjentów. Nie trafia do niej każdy chory z niewydolnością serca, tylko osoba ze schyłkową niewydolnością, u której wyczerpano leczenie farmakologiczne i zabiegowe, a przeciwwskazania do przeszczepu nie są istotne. To ważne rozróżnienie, bo wiele osób zakłada błędnie, że przeszczep jest „ostatnim krokiem” dla każdego pacjenta kardiologicznego. Tak nie jest.
Kto trafia do kwalifikacji
Najczęściej są to pacjenci z zaawansowaną niewydolnością serca, czasem na tle choroby niedokrwiennej, czasem kardiomiopatii rozstrzeniowej. W praktyce liczy się nie sama nazwa rozpoznania, ale to, czy organizm radzi sobie jeszcze z krążeniem i czy inne metody leczenia przestały wystarczać. Kwalifikacja do przeszczepu nie jest formalnością. To filtr bezpieczeństwa, który ma chronić zarówno pacjenta, jak i sam narząd dawcy.
Co dzieje się przed operacją
Przed zabiegiem pacjent przechodzi szereg badań i konsultacji. W praktyce sprawdza się pracę serca, płuc i innych narządów, bo transplantacja ma sens tylko wtedy, gdy cały organizm ma szansę poradzić sobie z operacją i późniejszą immunosupresją. Ergospirometria, czyli badanie wydolności wysiłkowej, pokazuje, jak organizm reaguje na obciążenie. Cewnikowanie prawego serca pozwala ocenić ciśnienia i krążenie płucne, a konsultacje wielu specjalistów pomagają wykryć ryzyka, których nie widać w jednym badaniu.
Przeczytaj również: Wymiana stawu kolanowego - Kiedy warto? Koszty, rehabilitacja
Co jest najtrudniejsze po zabiegu
Po transplantacji kluczowa staje się immunosupresja, czyli leczenie osłabiające reakcję odpornościową organizmu. Bez tych leków nowe serce zostałoby potraktowane jak obcy narząd. Jednocześnie immunosupresja zwiększa podatność na infekcje, dlatego pacjent musi być bardzo konsekwentny w przyjmowaniu leków, kontrolach i szybkim reagowaniu na niepokojące objawy. Tu nie ma miejsca na przypadkowość.
- regularne kontrole kardiologiczne,
- systematyczne przyjmowanie leków,
- czujność wobec infekcji,
- stopniowa rehabilitacja i powrót do aktywności.
To właśnie ten etap odróżnia udany zabieg od długofalowego sukcesu terapeutycznego. A z tego wynika ostatnia, najpraktyczniejsza lekcja całej historii.
Dlaczego ta historia wciąż pomaga ratować kolejne serca
Patrząc na tę historię w 2026 roku, widzę przede wszystkim lekcję organizacji i odpowiedzialności. Jeśli pacjent ma ciężką niewydolność serca, nie warto czekać do momentu krańcowego załamania stanu zdrowia. Wczesne skierowanie do ośrodka referencyjnego daje większą szansę na właściwą kwalifikację, przygotowanie do zabiegu i uniknięcie sytuacji, w której decyzje trzeba podejmować pod presją godzin.
Druga lekcja jest równie ważna: transplantacja serca nie jest pojedynczą operacją, tylko procesem. Obejmuje kwalifikację, znalezienie dawcy, sam zabieg, leczenie pooperacyjne i wieloletnią kontrolę. Gdy te elementy działają razem, efekt może być naprawdę długotrwały. Właśnie dlatego zabrzańska operacja z 1985 roku nadal ma znaczenie praktyczne, a nie tylko historyczne.
To wydarzenie nie zamknęło rozdziału, lecz otworzyło następny. Dzięki niemu polska transplantologia zaczęła ratować kolejne życia w sposób coraz bardziej przewidywalny, a historia serca przeszczepionego w Zabrzu stała się jednym z najlepszych przykładów tego, jak odwaga chirurgów zmienia medycynę na lata.
